środa, 4 grudnia 2013

ZAWIESZAM :c

Przepraszam, przepraszam i  jeszcze raz PRZEPRASZAM! Przepraszam, że nie piszę notek, że nic nie pojawia się na blogu. Wiecie teraz nauka, nauka i jeszcze raz nauka, bo trzeba poprawić oceny, ponieważ są bardzo słabe. Myślę, że muszę 'zawiesić' blog do przerwy świątecznej myślę, że jeśli nie będziecie komentować to wrócę dopiero 23.12 :c Jest mi trudno z tą decyzją, ale po prostu nie mam czasu. ;/ To... Papa? Kocham

sobota, 2 listopada 2013

Czemu nikt nie chce zrozumiec ze jestem wolna z wyboru, a nie ze nie moge znalezc chlopaka?
Jestem osoba wrazliwa a wszyscy mnie rania i nie chce miec wiecej do czynienia z osobami, ktore nie umieja zrozumiec mojego bolu. Nie ktorzy zauwazaja tylko swoj bol a cudzego nie. Wszyscy to egoisci, ktorzy moga isc spokojnie do piekla. Zazwyczaj nikomu tego nie zycze, ale czasem tak trzeba. Trzeba postawic sie ludziom, ktorzy nie zasluguja na nasz szacunek. Mam jedno pytanie. Dlaczego moja przyjaciolka lubi mojego wroga? Dla mnie jest to co najmniej dziwne, bo jesli sie z kims przyjaznisz to wrog twojego przyjaciela to twoj wrog. Moze jednak to ktos powiedzial specjalnie, moze ona wcale go nie lubi. Mam taka nadzieje.

PAMIETAJCIE SLOWA SABINY : "NAJWIEKSZA MILOSCIA JEST PRZYJAZN" <3
Pozdrawiam wszystki, przepraszam za krotkie notki. Pa

poniedziałek, 21 października 2013

Przepraszam, że w weekend znowu nie dodałam rozdziału, ale miałam kłopoty z sercem i w piątek będę mieć dopiero komputer.

sobota, 19 października 2013

JPRDL SABINA PRAWIE SIE ZJEBAŁA ZE SCHODÓW JAK SCHODZIŁA AHAHAHAHAHAHHAHA

A O TO GIF- TO ZA DZISIAJ.





BFF <3

"Wszys­tko, co nas spo­tyka - zdro­wie czy cier­pienie, dob­ro czy zło, chleb czy głód, przy­jaźń ludzka czy niechęć, dob­ro­byt czy niedos­ta­tek - wszys­tko to w ręku Bo­ga może działać ku dobremu. "
          ~*~
Dzisiaj jeszcze dodam nowy post ;)) W końcu .

poniedziałek, 23 września 2013

LBA

Dobra teraz zauwazylam ze w sierpniu zostalam nominowana do LBA i mam odpowiedziec na jakies durne pytania.
~~~~~~~~~~~~~~
Pytania: 
1. Gdzie mieszkasz? 
Polska, Łódź -.-
2. Czym się interesujesz? 
Muzyka, piercing
3.Gdzie widzisz siebie za 5 lat?
W szkole.  
4. Masz rodzeństwo? 
Nie
5. Wymarzone wakacje? 
Z przyjaciółmi
6. Jaka jest twoja największa wada?
Mam same wady -.- 
7. Ulubiony smak lodów?
Wanilia 
8. Najważniejsza osoba w twoim życiu?
Ania <3  
9. Jesteś osobą pracowitą czy leniwą?
Leniwą.  
10. Horror czy komedia? 
Oba
11. To twój pierwszy blog? 
Drugi.

Urywki.

Dobra piszecie do mnie na asku kiedy nowy rozdzial. To dodam, krotkie urywki, pisane w ogole w innej tonacji niz zwykle...
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
~*~
One chciały żebym w końcu z nim porozmawiała... 
Sama w sumie tez tego chcialam ale sie balam, 
ale on rzucil tylko pare slow,
 w stylu 'to nie prawda' lecz jak mialam mu wierzyc jesli tyle razy to juz mialo miejsce. 
Tyle osob a w tym on zrobilo tak samo. Oszukiwali mnie za moimi plecami. 
Ona krzyczala ze to juz koniec, jak odchodzil. 
Nie mialam juz sily patrzec mu w oczy i wypowiadac tych slow.

~*~
Ona miala juz dosc.
Probowala zakonczyc swoje zycie tak wiele razy. 
Rodzice zabraniali jej wszystkiego i nie szanowali jej pogladow. 
Pewnego dnia zdarzylo sie tak wiele, ze ulozyla sie na ziemi z zyletka w rece, 
lzami w oczach i przyjaciolka w myslach. 
Dziewczyna ktora byla jej przyjaciolka miala rowniez wiele problemow i zawsze sie zalila, 
lecz kochala ja bezgranicznie, ponad mozliwosci zwyczajnego czlowieka. 
To wszystko zabijalo je obie powoli. 
Dziewczyna lezaca na ziemi powiedziala 'moja czastka umarla'. Dotarlo to do drugiej.
Na jej nadgarstkach widniala krew po raz kolejny.

niedziela, 8 września 2013

sobota, 31 sierpnia 2013

Jak zawsze nie ma na kogo liczyć.

Zacznę od tego, że nie chce żyć nie mam dla kogo, chyba że dla moich rodziców. Jestem wściekła, smutna. wszystko na raz. Krystian jest na mnie zły, tak jak Król, Anka, Seba i pewnie każdy inny też. Pocięłam się po całych rękach. Ostatnio była taka akcja, że Krystian widział moje cięcia. Był zdziwiony. Zrobił coś słodkiego, ale dobra nie rozczulam się znowu. Wszyscy się dziwią, że się tnę. Czemu? Po prostu nie wytrzymuję. Przecież już dla nikogo nie mam znaczenia, więc co ich to obchodzi. Jedyną osobą, na którą mogę liczyć jest Sabina. Próbuję zwalczyć smutek muzyką. Wszyscy mają do mnie pretensje, w sumie nawet nie wiem o co. Nie wiem jak opisać to wszystko. Dobra. Może zacznę od tego, że już jakiś czas chodziły za nami jakieś dresiary po manufakturze. Miały do nas jakiś problem, bo Sabina kiedyś znała ich koleżankę i coś tam bla bla. W sumie to za bardzo nie wiem o co chodzi. Dzisiaj spotkałyśmy w manu Martynę i Domi. Darły się do nich i potem chciały nas pobić. Sabina wspomniała, że to darła się Martyna, a nie my. Teraz nikt nas nie chce znać. Najbardziej zranił mnie Krystian, gdy napisałam mu: 'mnie już uderzyły parę razy', on odpisał 'no i dobrze Ci tak'. Zaczęłam płakać. Pomyślcie, myślicie, że się z kimś lubicie zależy Wam na tej osobie, a ona Ci piszę coś w stylu: 'wolałbym żebyś leżała w szpitalu, a nie się broniła słowami'. Przecież słowa są takie puste. Mówiłyśmy co popadnie. A wy co byście zrobili? Próbowali się bronić, prawda? Miałyśmy czekać, aż nas pobiją? Najgorsze było to że jakaś gromadka 20 osób się na nas rzuciła a nikt z otoczenia nie reagował. Nie wiedziałam co zrobić. Wszystko działo się tak szybko. Jak sobie przypominam to wszystko to mnie ciarki przechodzą. Nie mam ochoty pisać więcej. Dobranoc.

sobota, 17 sierpnia 2013

Kujonki, fryzjer i dead :P




Dobra chciałam wam pokazać jak wyglądam w kujonkach :P mordy wy moje i błagam komentujcie posty, bo wiecie jakie to okropne jak masz tyle wyświetleń a prawie żadnego komentarza. :C Jest mi smutno ludzie, nie dość, że zdycham z tęsknoty, to zdycham przez was i jeszcze zdycham bo nie mam siły! /foch forever na was!

Czasem nie chce mi się już żyć

Grube nogi :O
Takie tam jedne kręcone włosy po deszczu. :P 

Wąsy :D

niedziela, 4 sierpnia 2013

Rozdział 6 Codzienna pustka i tłumione emocje.

Zacznę od tego, że wróciłam.. Wyjazd był nawet udany, prócz ostatniego dnia, w którym mój tata musiał przyjechać po mnie, Klaudię i moją mamę. Michał.. pobił moją mamę, można tak powiedzieć, ale już nie wypowiadam się na ten temat. Na końcu dedykacja, przeczytajcie. Zacznijmy rozdział, a i czytajcie przy tej piosence, bo przy niej pisałam.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Tak cholernie mi brakuje jego codziennej obecności obok mnie. Jego wzroku spoczywającego na mnie. Tego uśmiechu , który powoduje mój uśmiech. Mojego błysku w oku gdy go zobaczę. Brakuje mi tego wszystkiego codziennie, a gdy już go zobaczę, pojawia się to wszystko, ale niestety na krótko, bo on nie ma czasu, nie ma czasu dla mnie. Nie ma czasu dla nas. Czasami się zastanawiam co by było gdybym się zapytała go czy kocha mnie tak bardzo jak ja jego. Wieczorami takimi jak dziś wszystko skręca mnie od środka wrzeszcząc "Chcesz go tutaj i w tym momencie". Gdy zamknę oczy chce mi się płakać, ale gdy je otworzę nie mogę. Jesteśmy kompletnymi przeciwieństwami jeśli chodzi o wygląd, jak również charakter. Ja jestem osobą, która widzi z początku wszystko jak przez różowe okulary, dopiero później dostrzegam te złe strony tych pomysłów. Gdy chce mi się płakać po prostu płaczę nawet nie próbuję się powstrzymać, bo co komu dadzą tłumione emocję, co? Czasami można pokazać swoją słabą stronę ludziom. Wracając do tematu, Paweł jest osobą kochającą sport, ja go nienawidzę. Można powiedzieć, że on wstydzi się okazywać miłości przy innych, czemu? Nie mam pojęcia, bo co w tym złego? Niech inni widzą nasze szczęście, prawda? Pokaże im pazur. Zacznę być taka jaka chce być! A co? Chcę zacząć żyć dla siebie i nie przejmować się innymi. Może w końcu zacznę robić co chcę. W końcu zacznę się sprzeciwiać. Niby czemu ktoś może się na mnie drzeć za nic np. taki Michał -.- Wkurwiony facet, który jak wypije jest odważny. Codziennie jestem smutna, że nie widziałam Pawła, może zacznę się interesować czymś co on lubi i co robi? Mogę zacząć chodzić z dziewczynami na orła, nie? Przecież nikt mi nie zabroni. Czas się dowiedzieć gdzie chłopcy chodzą na orła! Będę chociaż więcej wiedzieć gdzie jest Paweł. A zwłaszcza, że już nie chodzimy do tej samej szkoły, ja w gimnazjum, on jeszcze w podstawówce przez swoją głupotę. No, ale cóż, ja nie zamierzam go zostawić już nigdy więcej, bo w końcu ktoś mi go zabierze i co wtedy? Wtedy już gówno z życia, płacz nocami czasami dniami, bo wątpie, żebym chciała kogoś innego. W tym momencie łzy mi napłynęły do oczu, mój Boże... Mam poprzewracane we łbie... Idiotka opisująca swoje życie na blogu. Nikogo to nie ciekawi, debilko. Może przestanę pisać, ale tutaj wypływają ze mnie wszystkie emocję. Pisanie jest dla mnie ulgą. Paweł jest tajemniczym człowiekiem, trzymającą swoje uczucia za ścianą, którą ja w końcu przebiję, już wybiłam w niej mały otwór przez który wylatuję kilka uczuć przy naszym spotkaniu. Wcześniej gdziekolwiek gdzie się widzieliśmy, było tylko, "cześć, cześć" i to wszystko, ale teraz oczywiście już tak nie jest. Wydaje mi się, że gdy Paweł widzi mnie radosną, w jego oczach pojawia się błysk i odbicie małej dziewczynki, która cieszy się z byle spotkania z jakąś osobą, na jego ustach pojawia się szczery uśmiech, który wcześniej bardzo rzadko gościł na jego twarzy. Zauważyłam, że teraz wszystko jest inne, on jest inny, bardziej mu zależy, o wiele bardziej i to widać, ale gdy go nie widzę dłużej czuję niesamowitą, bolącą pustkę. Kocham go, jak nikt inny w jego życiu...
__________________________________________________________________
No i jest kolejny nie wiem czy bym była wstanie go napisać gdyby nie dodanie mi otuchy przez Kasię i to właśnie dla niej jest ten rozdział! Dziękuję Ci Kasiu. Nie mam już siły więcej pisać, więc do nn. A i kilka moich nowych zdjęć z słitaśnymi obrazkami na ręce przyjrzyjcie się na nadgarstku i przedramieniu.  Kocham was. Wasza Sandrza. 
















niedziela, 21 lipca 2013

Rozdział 5 Dzień przed wyjazdem.


Ojejciu dzisiejszy dzień! Jeden z najlepszych dni jaki mógłby być. Jestem na fazie jeszcze, więc nie czepiajcie się o to jak piszę.
~~~~~~~~~~
Usłyszałam dźwięk budzika o 8:30. Podniosłam telefon wyłączyłam budzik i spałam dalej. O 10:30 zerwałam się z łóżka, bo miałam nie długo iść gdzieś z Pawłem, co od razu mówię nie wypaliło. Zjadłam śniadanie, wybrałam niebieską tunikę oraz bieliznę, zabrałam ze sobą prostownicę i poszłam do łazienki. Umyłam zęby, twarz. Spiłowałam paznokcie. Ubrałam się i wyprostowałam włosy. Wyszłam z łazienki i psiknęłam się perfumami. Spojrzałam parę razy na zegarek. Do 14 siedziałam na dworzu z dzieciakami. Następnie poszłam na obiad. Wróciłam na podwórko i po chwili zjawiła się Kasia, około 15 : 30 Ania przyjechała do nas na rowerze, kupiłymy sobie po drodze w żabce proszki za 50 groszy. Przyszłyśmy na podwórko i zjadłyśmy proszki a Anka trochę powciągała :D. Po jakimś czasie poszłyśmy po Pawła powiedział, że wyjdzie za godzinę. Minęła jakaś godzina i poszłyśmy po niego z Anką powiedział, że wyjdzie za pół godziny, bo teraz nie może czy coś. Minęło może jakieś 15, a Paweł na podwórku! Wyszedł na dwór! Woow, brawo! Usiadł jak zawsze w klatce. Po jakimś czasie podeszłam do niego usiadłam obok i przytuliłam się do niego. Powiedział, że rozpraszam go w spaniu. ~~Moje myśli w tamtej chwili: Tak wiem, że jestem taka ładna, że Cię rozpraszam. :D ~~ Mówił, że jest zmęczony i wgl, że ciągle go w domu z Anką nachodzimy. Za każdym razem gdy powiedział coś w tylu Sandra zatańcz na róże, albo lodziara czy coś odpowiadałam: „Też Cię kocham”. Anka wyjęła z mojej torby grosze i zaczęli się nimi rzucać a Zuzka zbierała wszystkie to raz podawała je Ance raz Pawłowi. Po jakimś czasie dziewczyny poszły sobie, a ja zostałam z Pawłem i niestety z Zuzią. Prosiłam ją, żeby poszła do domu, wiecie chciałam zostać sam na sam z Pawłem. Mrrr.. :3 :D W końcu powiedziałam, że idę do domu, a Paweł już od kilku minut siedział na piętrze, siedzieliśmy cicho, ale Zuzia i tak się skapła, że tam jesteśmy, a potem nawet nie zwracaliśmy na nią uwagi. Paweł chciał już od paru ładnych minut iść do domu a ja, że nie i tak w kółko. Gadaliśmy też o różnych rzeczach nawet nie pamiętam jakich. Ja ciągle się do niego przytulałam. Wzięłam jego ręce i położyłam na moich plecach, a jego ręce zjechały na moje pośladki, zagryzłam wargę. Pocałowaliśmy się raz i drugi jak i również trzeci. Chłopak ciągle mówił, że idzie już do domu, ale nadal nie szedł, chyba podobało mu się jak go ciągle przekonuję, bo nie raz miał okazję iść do domu a nie poszedł. Po jakimś czasie pożegnałam się z nim i posmutniałam gwałtownie jak już miał iść, ale cóż. Pocałowałam go i powiedziałam krótkie pa pa, a on idąc powiedział do zobaczenia za dwa tygodnie. Weszłam do domu jak po dosłownie pięciu minutach zadzwoniła do mnie Zuza czy wyjdę znowu na dwór odparłam, że tak. O 21:00 byłam z powrotem w domu. Gadałam z Anią na skejpie miałam taką głupawkę z resztą widać to na fejsie. :D Nasze face palmy :D o 23:38 dokładnie! Ania sobie poszła i już nie było tak fajnie, bo moja głupawka powoli ucichła. Popisałam trochę z Sabiną i z Igoreem <ma 15 lat :D> .
A teraz właśnie piszę ten rozdział…
____________________________________________________________________
No i jest następny. A tak w ogóle to.. wróciłam! Już wróciłam! Miałam karę na jeden dzień :D heheheheheh. Nie będzie mnie do 1 sierpnia, bo jak już chyba wiadomo wyjeżdżam, więc blog trochę ucichnie. Będę tęsknić za wami wszystkimi. Do napisania, Pa Pa. Wasza Sandrza.

czwartek, 18 lipca 2013

Uwaga!

UWAGA! 
Mam karę za pofarbowanie włosów na fioletowo i  nie będę wchodzić, z resztą i tak wyjeżdżam, więc spodziewajcie się mnie za ok. 3 tygodnie :D
~~~~~
Ania i Kowal <3 Bunt :D 

wtorek, 16 lipca 2013

Rozdział 4 Myśli i marzenia.


Czy zastanawialiście się kiedyś o czym myślą inni ludzie? O czym marzą? Pewnie jak byliście młodsi chcieliście mieć moc czytania w myślach, prawda? Nasze myśli krążą za nami całe dnie. Rano gdy się budzimy, gdy jemy śniadanie, czy obiad, nawet jak idziemy umyć zęby, a przed snem dręczą najbardziej. Mnie gdy jest ciemno częstą przypominają się sceny z horrorów lecz gdy już leżę w łóżku zaczynam rozmyślać o scenariuszach mojego życia. Myślę sobie co mogłam zrobić w pewnych sytuacjach, jak się zachować. Rozmyślam również jak mogłabym porozmawiać z niektórymi ludźmi tak, żeby wszystko się zmieniło, zmieniło się na lepsze lecz ja nigdy nie doprowadzę do takich samych sytuacji, najczęściej moja obawa przed tym jak ktoś inny może zareagować na te najodważniejsze pytania i stwierdzenia pozwala mi jedynie wypowiedzieć kilka zdań z moich myśli. Często wyobrażam sobie najpiękniejsze chwile z moją drugą połówką w roli głównej. Potrafię spędzić tak parę godzin, ale nawet gdy naprawdę wolałabym już zasnąć, nie mogę, mój umysł mówi, że warto by było się jeszcze nad tym zastanowić kilka minut. Jest to naprawdę denerwujące uczucie, chcesz po prostu się wyłączyć tak jak inni ludzie, a ty nie możesz. Najbardziej denerwujące jest to gdy nie chce spać, bo dzieje się coś ciekawszego i tak zasnę. Myśli wieczorne najczęściej przejawiają się w sny. Moja podświadomość często mi podpowiada, że już się domyśla co niedługo się stanie, mówi mi co widzę, a tego nie zauważam. Przed tą sytuacją z Natalią i Krystianem miałam sen. W tym śnie ja pocałowałam Młota przy Natalii, Natalia mnie znienawidziła. Rano obudziłam się i zapytałam się sama siebie „Co to był za sen?”. Szybko o tym zapomniałam póki nie doszło do bardzo podobnej sytuacji. Zaczęłam o tym myśleć jakie to było dziwne, że ja już o tym wiedziałam, wiedziałam co się może stać, ale jednak nie przyjęłam tego do świadomości i nie próbowałam tego powstrzymać, bo nie pomyślałam, że naprawdę może się stać coś takiego. Przejdźmy do czegoś innego. Szczerze… to nigdy nie zastanawiałam się nad moimi marzeniami, nad tym kim chce zostać w przyszłości. Teraz stwierdziłam, że nie ważne kim będę, ile będę miała pieniędzy, ale ważne czy będę szczęśliwa i ważne z kim spędzę najpiękniejsze chwile mojego życia. Wiem, że to nie realne, ale chciałabym w przyszłości być z Pawłem. Spotkać go jeszcze raz i ułożyć sobie życie właśnie z nim. Wiem, że zapewne jeszcze spotkam nie jednego chłopaka, ale jak na razie to właśnie w nim jestem zakochana na zabój. A moim największym marzeniem jest właśnie wracanie do jednego domu po pracy gdzie będzie ON i dwójka moich wspaniałych dzieci, Natan i Natalia. Jeśli chodzi o zawód chciałabym być zawodowym fotografem, ale mogłabym robić oprócz tego coś innego np. pracować w hotelu, może bym spotkała jakąś sławną osobę, ale przecież ja kocham muzykę. Wiem, że może nie mam najpiękniejszego głosu na świecie, ale nie mówię o występach, chciałabym mieć swój zespół składający się z moich najlepszych przyjaciół, którzy nie ocenialiby mnie tylko dobrze się bawili razem ze mną, bo przecież życie to zabawa! Próbujcie się jak najczęściej uśmiechać, nawet z najmniejszych rzeczy nawet nie wiecie jak dla, niektórych wasz uśmiech jest ważny i ile on dla nich znaczy. Niektórzy ludzie swoim uśmiechem potrafią sprawić, że uśmiecha się również inna osoba i to mimowolnie. Przypuśćmy taki Paweł wystarczy, że się uśmiechnie a na mojej twarzy nawet nie wiem kiedy zagości szczery uśmiech chyba najszerszy jaki może być. Gdy twoja druga połówką nawet na Ciebie spojrzy to już twoja dusza się cieszy jak małe dziecko z torby cukierków. Wierzcie mi znam te wszystkie uczucia, uczucia tego szczęścia…

_________________________________________________________
No i jest następny, jest taki jak chciałam a nawet lepszy. Jestem z siebie dumna. Miałam dzisiaj taką wenę, po prostu moje palce same mknęły po klawiaturze. Ten rozdział dedykuje Sabinie, bo ona podsunęła mi pomysł o temacie rozdziału, dzięki Sabinkoo :3. Ania przepraszam, że ten nie dla Ciebie, ale następny jak najbardziej, bo będziesz pewnie w nim uczestniczyć. 

poniedziałek, 15 lipca 2013

Rozdział 3 Wizyta Ani i Kowala


Dzisiaj około 8 wieczorem, wyglądam przez okno, a tu na moim podwórku Kowal drąca się do Ani:
-A wiesz chociaż, która klatka?!
-Ta- pokazała palcem Ania na przeciwną klatkę- nie ta! – już miała krzyczeć jeszcze inną jak ja wyjrzałam przez okno a wzrok dziewczyn zatrzymał się na mnie.
- O Sandrzaaa! – wykrzyczała Ania. Ja odpowiedziałam pytająco donośnym głosem
– Ania? 
Kowal zaczęła do mnie krzyczeć, żebym do nich zeszła. Dobra biegnę do taty, pytam się czy mogę wyjść na dwór, on jak zawsze podstawowe pytanie kto jest, bo jakby np. Pączek po mnie przyszedł to pewnie z domu bym nie wyszła.. No, ale koniec o Pączku, bo Pączek mało ważny. Szybko założyłam moje czarne shooxy i zbiegłam na dół. No i teraz zaczęła się jazda. Miały na rękach gumowe rękawiczki jako nowy krzyk mody. Zaczęły obrywać z nich kawałki gumy i były to co raz to nowe pomysły modowe. Potem zrobiłyśmy sobie z nich bransoletki. Dziewczyny powiedziały mi, że wciągały proszki z żabki.   Ja zaczęłam mówić Ance, że zozole są lepsze, a ona przyznała mi rację. Po jakimś czasie śmiania się i wygłupiania Kowal zabrała mi kluczę i zaczęła się nimi ciąć, a porąbana Ania wyciągnęła z kieszeni patyczek do uszu i przejeżdżała nim po ręce udając, że to coś ostrego. Po paru minutach Kowal dała Ani jeden klucz i jak psychicznie chore po prostu cięły się. Ja co chwilę śmiałam się z nich jak również psychiczna. Kowal, niestety, zepsuła odrobinę mój kapselek od tymbarka, który miałam przy kluczach, przekręciła jego metalowy brzeg i lekko przejechała sobie po ręce. Przez sekundę nic nie robiła, bo ją nie bolało, ale zaczęła jej lecieć krew, a my z Anką w śmiech, nawet nie wiecie jak Kowal przekomicznie wyglądała trzymając się za tą rękę i tłumacząc się, że przecież to było tak lekko. Następnie dziewczyny poleciały jak najszybciej do żabki po proszki, o których już wcześniej wspomniałam. Ja stałam przy drzwiach od bramy czekając na nie, żeby im te drzwi otworzyć jak będą wracać. Wbiegły na podwórko usiadły na schodach przed klatką. Ja szłam do nich normalnym krokiem, a tu przede mną Kowal cała czerwona coś do mnie papla, żebym dała jej wody. Ja takie: „Co? Nie ogarniam”. Ona pobiegła przed siebie, rzuciła co miała w ręce i wbiegła do sklepu naprzeciwko. My z Anką stoimy i takie „What the fuck?”. Mówię do Ani: „Nie ogarniam… Usłyszałam tylko „Daj mi wody”” Za chwilę wraca Kowal z wodą wylajtowana i do nas takie coś „Ja się dusiłam” My w taki śmiech i Anka mówi:
- Ty takie coś do Sandrzy „Daj mi wody”
- No, bo ja się dusiłam, cukierek mi stanął w gardle – odpowiedziała Kowal. A  Ania na to – Stanął Ci? – i znów w śmiech.  Kowal zaczęła nas lać wodą. Anka wyglądała jakby się posikała. Ciągle gadała mokro mi. :D Po kilkunastu minutach jacyś sąsiedzi wyszli na podwórko i je oglądali i gadali ze sobą. Jeden powiedział, że ma szesnastoletniego syna i poprosi go, żeby tu przyszedł, bo się mu strasznie nudzi. Anka palnęła, że też mamy po szesnaście lat. Usiadłyśmy na ziemi tam gdzie jeszcze było sucho i czekałyśmy na tego gościa. Siedziałyśmy i gadałyśmy. Stwierdziłyśmy, że i tak nie przyjdzie, a Kowal zaczęła płakać, że nie pozna swojego męża, że nie będzie już nigdy miała męża. Minęło trochę czasu już po 21. Stary sąsiad o imieniu Maciek :D zaczął nam gadać, żebyśmy nie siedziały na ziemi, bo jakiś hemoroidów i raka dupy dostaniemy. Gadał coś o mojej kochanej Martynce, że bluźni i coś o mojej siostrzyce Klaudii i o swoim synu Patryku. OMG on coś gadał a my ciągle w śmiech. Kowal ciągle coś odpowiadała, a my ciągle w śmiech. Kowal zaczęła mu się tłumaczyć, że przecież ona całe, życie na betonie siedzi, bo w domu ma wszystko z betonu, a on znów to samo. Dobra wstałyśmy i usiadłyśmy na betonowych schodach. Ten gościu w końcu sobie poszedł jak i również my rozeszłyśmy się do domów. Ten wieczór można zaliczyć do udanych.
______________________________________________________________________
Ten rozdział dedykuje Kowalowi i oczywiście Ani mojej kochanej. W końcu rozdział wyszedł długi. Miałam zamiar napisać ten rozdział o zupełnie czymś innym, co na pewno nie było by aż tak ciekawe jak to. Jeśli nic ciekawego się nie wydarzy do następnego rozdziału to napiszę o tym o czym miałam zamiar napisać, a co to nie powiem :P. Pamiętajcie o blogu Sabiny zycieprzygoda.blogspot.com . Nie długo przyjedzie Młot… Muszę się zebrać do tego zerwania, bo jak na razie nie wiem co mu powiem, ale 20 lipca trzymajcie za mnie kciuki. A bym zapomniała od 21 lipca do 1 sierpnia mnie nie będzie i nie dodam następnych rozdziałów, bo raczej nie będę miała czasu ani ich pisać, ani chęci pisania na tablecie, ponieważ nie wygodnie. To do nn. Pa pa. Wasza Sandrza

sobota, 13 lipca 2013

Moje Plany na wakacje.


Przedstawię wam moje plany na wakację.
·        Zerwać z Młotem.
·        Pojechać na zajebisty wyjazd na mazury, z moją kochaną mamą, kuzynką Klaudią, Michałem i spotkać się tam z Damianem.
·        Upić się z Anią <3
·        Spotkać się z moją psiapsiółką Damianem.
·        Przefarbować włosy na kolorowo z Anią oczywiście. :D :3
·        Wrócić do Pawła <3 :3
·        Upije się z Klaudią a potem ją utopię. Kocham cię moja siostrzyczko. :3
·        Wygłupiać się z chłopakiem i przyjaciółmi.
·        Włóczyć się do późna.
·        Nudzić się w domciu.
·        Spać do południa!!


Zerwać z Młotem

Wyjazd na mazury
+
Upić się z Anią.



Rozdział 2 Okropny wieczór



Tssa… Okazało się, że chłopak, który wydawał mi się najlepszym człowiekiem pod słońcem okazał się po prostu, przepraszam za określenie, dziwką. Jest ze mną, żeby po miesiącu mnie rzucić, tak dla picu. Wiecie Młot chce być wolny do gimnazjum, żeby znów wyrwać jakąś naiwną jak ja dziewczynę. Ja dla niego rzuciłam chłopaka, który był i jest całym moim światem. Jak tak można? Straciłam też przez niego przyjaciółkę, przynajmniej wydaje mi się, że byłyśmy przyjaciółkami. Jak sobie pomyślę, że Pawła mogę nie odzyskać przechodzą mnie ciarki, dreszcze, przeszywający smutek wręcz ból, chęć płaczu i chęć rozszarpania Krystiana. Jak Martyna, moja przyjaciółka, mi powiedziała: Chcesz być z chłopakiem, który Cię olewa, Pawłem, czy z tym, który Cię kocha i szanuję, Krystianem?” Odpowiedziałam za każdym razem: „Nie wiem, ale masz rację”. Wszystko to było kłamstwem. Jak to podobno Młot powiedział: „Jestem z nią, bo ma duże cycki”. Znowu przepraszam za określenie, ale ja pierdole powie mi ktoś jak tak można?
~~~~~~~~~~~~~
Wtedy zapisywałam moje bieżące myśli. Teraz opowiem jak to się zaczęło. Rozmawiałam z moim przyjacielem Damianem na fejsbuku. Powiedziałam mu o mnie i Natali, opowiedziałam całą historię z poprzedniego rozdziału. A on mi powiedział, że nie powinien mi tego mówić, ale chce żebym wiedziała o tym, że Krystian chwalił się komuś, że ma zamiar ze mną zerwać w sierpniu, a jest ze mną z wiecie już jakich powodów. Wpadłam w płacz, histerię, zadzwoniłam do mojej przyjaciółki Martyny opowiedziałam jej wszystko. Była gdzieś pierwsza w nocy jak ja zaczęłam pisać na kartkach co o nim myślę. Zaczęłam Pisać jego imię i kreślić je i drzeć. Po prostu oszalałam, zachowywałam się jak psychopatka. Nawet miałam sięgnąć po żyletkę, ale nie warto niszczyć swojego ciała przez jakiegoś palanta. Byłam zbulwersowana na maksa. Potem był tylko płacz. Pewnie teraz każdy myśli, że jestem chorą i nie zrównoważoną psychicznie idiotką, ale ja naprawdę myślałam, że mu mogę zaufać. Myślałam, że chce mnie on wesprzeć, gdy mojego chłopaka przy mnie nie było, a on.. Po prostu zachował się jak szczeniak i gówniarz. Gdy wróci z gór zerwę z nim jak najszybciej, a relację zdam wam potem…
_______________________________________________
I jest już następny. Piszę strasznie szybko następne, bo moja kochana Ania się  już wciągnęła i prosi mnie ciągle o kolejne i kolejne. Naprawdę proszę wszystkich o komentowanie. Jest to dla mnie naprawdę ważne, chcę wiedzieć czy wam się podoba, może coś zmienić? Wasza Sandrza

Rozdział 1 Zmiana przyjaciół


Zacznę od tego jak zakończyła się moja przyjaźń z Natalią. Było to tak.. Pewnego dnia ja, Natalia, Krystian i Martyna wybraliśmy się do mojego domu. Tam wygłupy jak zawsze, Krystian z Martyną kłótnia, można powiedzieć, że zachowywali się jak brat z siostrą, czasem nie kłócili się, a wręcz bili. Ja zaczęłam się tulić do Młotka, Krystiana, Natalia zaczęła być zazdrosna. W tamtym momencie mój chłopak Paweł po prostu mnie olewał, a mi się wydawało, że potrzebuje mieć takiego chłopaka jakim był Młot. Nie myślałam wtedy, że naprawdę stracę Natalię. W dzień zakończenia roku szkolnego, 27 czerwca 2013r., błyskawicznie zmieniłam Pawła na Krystiana. Po pewnym czasie zrozumiałam swój błąd. Przepraszałam Natalię, ale już nic nie dało się zrobić. Obecnie nasze relacje się troszkę poprawiły jak powiedziałam jej, tak „Obie jesteśmy głupie, a Młot nie jest nas wart”. Wiktoria robi to samo co Natalia i nie odzywa się do mnie, przepraszam za określanie zachowuje się jak liży dupa. Nawet jeśli już się z nimi nie pogodzę to mam Anię i Sabinę, które wniosły nowy sens do mojego życia. Ania chodziła do  klasy 6b nie byłyśmy wcześniej tak zgrane jak teraz... Wcześniej rzadko ze sobą rozmawiałyśmy, ale teraz.. Po prostu ją uwielbiam.  A Sabina… Sabina umie mnie pocieszyć w trudnych chwilach, co prawda jest ode mnie trochę inna, ale zna się na, niektórych sprawach. Jeśli chodzi o Krystiana mam zamiar z nim zerwać, bo okazało się, że jest on ze mną tylko dlatego, że mam duże piersi. Miłość mojego życia… Pawła już odzyskam na pewno, rozmawiałam z nim, przeprosiłam go za to szczeniackie zachowanie. Teraz możecie tylko trzymać za mnie kciuki, czy uda mi się wrócić do Pawła i odzyskać przyjaźń…

_________________________________________________________________
Dobra, już jest następny. Przepraszam, że taki krótki.  Mam taki plan, że jeden rozdział będzie o tym co było dawniej, a inne o różnych wątkach z mojego teraźniejszego życia. Proszę o opinię w komentarzach. I znowu was zaproszę na blog Sabiny :3 <3
http://zycieprzygoda.blogspot.com. Do nn. Wasza Sandrza.

Prolog


Pewnej nocy 4 grudnia 2000 roku na świat przyszła mała, pulchniutka dziewczynka. Rodzice, Marcin i Agnieszka postanowili nadać jej imiona: Sandra Weronika. Rodzina była dumna z tego jak szybko dorastała mała dziewczynka. W wieku pięciu lat Mama zaprowadziła dziewczynkę pierwszy raz do przedszkola. Sandra zawsze była nieśmiała i bała się obcych. Zaczęła płakać i tak się zakończyła pierwsza próba wysłania jej do przedszkola. Po roku rodzice podjęli drugą próbę, która zakończyła się powodzeniem. Dziewczynka chętnie chodziła do przedszkola, znalazła trzy najlepsze przyjaciółki Patrycję, Karolinę i Kasię. Była ona co raz ładniejsza ze swojej twarzyczki, ale nadal pulchna. Co raz bardziej zaczęło jej to przeszkadzać. Już wtedy zaczęła się wstydzić swojego ciała. Często chorowała, a lekarze nie mogli znaleźć tego przyczyny. Po pewnym czasie, okazało, że ma ona tylko alergię. W pierwszej klasie podstawówki znalazła przyjaciółki Natalię i Sandrę. Mogłoby się wydawać, że z Sandrą będzie już przyjaciółkami przez wiele lat, ale po ukończeniu zaledwie trzeciej klasy nie lubiły się. Natalia nadal była jej przyjaciółką, a do grupki przyjaźni w następnych klasach dołączyły również Wiktoria i Kasia. W 2009 r. jej rodzice rozwiedli się, a dziewczyna bardzo to przeżywała, z mamą widywała się najczęściej jak mogła, ponieważ mieszkała jak i mieszka z tatą.  Przyjaźń z Natalią zaczęła się rozpadać. Dziewczynę zaczęli interesować chłopcy, a chłopców ona. Jej ojciec znalazł sobie dziewczynę, a matka chłopaka, a jej życie toczyło się dalej.Obecnie Sandra ma 13 lat i skończyła szkołę podstawową.

____________________________________________________________
No :D Od razu mówię to będzie opowiadanie o moim prawdziwym, prywatnym życiu. Nic nie zmyślam. Proszę o komentarze. Im więcej komentarzy tym szybciej następny. :3 Proszę wpadajcie na http://zyieprzygoda.blogspot.com/ . Wasza Sandrza. 

Obserwatorzy